"Credo in unum sanctam catholicam et apostolicam ecclesiam"

wyznanie wiary

Niedziela, 24 września 2017 r.

Gerarda, Hermana, Jaromira, Marii, Pacyfika, Pafnucego, Seweryna Czytania z Pisma Świętego: Iz 55, 6-9; Ps 145 (144), 2-3. 8-9. 17-18 (R.: 18a); Flp 1, 20c-24. 27a; Mt 20, 1-16a Z królestwem niebieskim jest tak jak z pewnym gospodarzem, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Zgodził się z nimi na denara za cały dzień i posłał ich do winnicy. Wyszedł znów około godziny trzeciej i zobaczył innych, jak stali na placu bez zajęcia. Powiedział więc do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a ja dam wam, co się będzie należało. I poszli. I znów wyszedł około godziny szóstej, potem około dziewiątej, i uczynił podobnie. [Wreszcie] wyszedł około godziny jedenastej i spotkał [jeszcze] innych stojących, i zapytał: Dlaczego stoicie tu cały dzień nic nie robiąc? A oni odpowiedzieli: Bo nas nikt nie najął. Powiedział im tedy: Idźcie i wy do winnicy mojej. A kiedy nastał wieczór, powiedział gospodarz winnicy do zarządcy swego: Zwołaj robotników i wypłać im ich należność, rozpoczynając od ostatnich aż do pierwszych. Przyszli tedy ci z jedenastej godziny i otrzymali każdy po denarze. A gdy potem przyszli pierwsi, sądzili, że otrzymają więcej: ale oni również otrzymali po denarze. A wziąwszy [zapłatę] szemrali przeciwko gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni pracowali tylko jedną godzinę, a mimo to zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar [całego] dnia i spiekoty. A On powiedział do jednego z nich: Przyjacielu, nie wyrządzam ci krzywdy. Czyż nie zgodziłeś się ze mną na jednego denara? Weź tedy, co twoje, i odejdź! Chcę i temu ostatniemu dać tyle, co tobie. Czyż nie mam prawa rozporządzać moimi dobrami tak, jak mi się podoba? Albo czy wypada, byś ze złością patrzył na to, że ja jestem dobry? Tak oto ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

Biblia Warszawsko-Praska, Mt 20,1-16

Mitoraj w Pompejach.
Wystawa czynna do kwietnia 2017 roku

2016-05-27, JW

Prezydent Włoch Sergio Mattarella otworzył 14.05.2016 r. na terenie wykopalisk archeologicznych w Pompejach wystawę rzeźb Igora Mitoraja. Na wystawę składa się 30 monumentalnych rzeźb z brązu inspirowanych sztuką antyczną. Posągi wkomponowano w ruiny starożytnego miasta, zniszczonego 24 sierpnia 79 r. w wyniku wybuchu Wezuwiusza. Przed oficjalnym otwarciem wystawy włoski minister kultury Dario Franceschini powiedział, że spotkał się z artystą w Pietrasanta w Toskanii, gdzie Mitoraj mieszkał i pracował. - Był już wtedy chory. Wyjawił mi, że marzy o tym, by wystawić swe prace w Pompejach - dodał szef resortu kultury.

Tematem rzeźb Mitoraja jest ludzkie ciało: jest tak piękne i doskonałe, że trzeba je pokazywać – powiedział artysta. Odwołuje się i cytuje dzieła i tematy antyczne, mitologiczne, wydarzenia z historii grecko-rzymskiego antyku: Ikar, Centaur, Eros, Mars, Gorgona. Nawiązuje szczególnie do greckiego okresu klasycznego i hellenistycznego uzmysławiając widzowi ludzką naturę i niedoskonałość poprzez umyślne spękania i uszkodzenia powierzchni posągów, a nawet powalenie ich na ziemię, co w przypadku dzieł zazwyczaj w skali monumentalnej, robi ogromne wrażenie obalenia, upadku na wielką skalę. Upodabnia współczesne rzeźby i instalacje do dawno zaginionych kultur, jak np. słynne pozostałości po monumentalnej figurze Konstantyna, zlokalizowanej pierwotnie w apsydzie bazyliki Maksencjusza i Konstantyna w Rzymie (obecnie pozostałości prezentowane na dziedzińcu Palazzo dei Conservatori na rzymskim Kapitolu). Pozostałe „rany" po elementach konstrukcyjnych, czy dewastacji dzieł tak często są cytowane w młodszych o, w wielu przypadkach, dwa tysiąclecia pracach Mitoraja.

- Odczuwam silną potrzebę odnalezienia trwałych punktów odniesienia, niezmiennych wartości, korzeni cywilizacji, w której wzrastałem. Sztuka klasyczna pozwala lepiej żyć w tym głupkowatym świecie. I podobne potrzeby dostrzegam u wielu widzów zmęczonych tzw. nowoczesną sztuką. Już w pierwszym kontakcie z dziełem powinny wyzwalać się emocje. Staram się używać prostego języka znaczeń i symboli oraz skojarzeń, tak by dotarły do każdego widza, bez potrzeby wyjaśniania na piśmie, o co też autorowi chodziło. W dzisiejszej sztuce strasznie mnie irytuje ta wszechobecność słowa. (wywiad Piotra Sarzyńskiego z Igorem Mitorajem, Polityka, 6.10.2014 r.)

W Warszawie wykonał drzwi do kościoła jezuitów przy ulicy Świętojańskiej, a w Rzymie 6-metrowej wysokości wrota do bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martiri. Drzwi do świątyni Matki Bożej Łaskawej Patronki Warszawy zamontowano w 2009 r., uświetniając czterechsetlecie powstania świątyni. Do zlecenia zaprojektowania drzwi przyczynił się Andrzej Kiełbowski SJ, który nieco wcześniej miał okazję podziwiać rzeźbiarską oprawę drzwi Igora Mitoraja wykonaną dla bazyliki Santa Maria degli Angeli w Rzymie.

- Chyba lubi pan takie okazałe ekspozycje na placach, w parkach, na ulicach? - pyta w wywiadzie Piotr Sarzyński.
- Lubię. Stwarzają bowiem zupełnie inne możliwości kontaktu ze sztuką. Prostszego, bo sztuka czeka na ulicy. A ulica żyje. Rzeźby można oglądać w dzień i w nocy. Inaczej wyglądają w słońcu, inaczej w deszczu czy we mgle. Inaczej w świetle porannym, a inaczej w wieczornym. Dzieci wdrapujące się na rzeźby, mamy z wózkami odpoczywające pod pracami, przypadkowi i zaskoczeni tym, co widzą, przechodnie. To jest prawdziwy teatr. A sale muzealnie są sterylne i sztuczne. Rzeźby na ulicy likwidują bariery psychologiczne, bo nie trzeba zaplanować sobie wizyty w muzeum, oraz bariery materialne, bo nie trzeba płacić za bilet.

Dalej artysta odnosi się do sztuki współczesnej: Jeżeli za poważną sztukę uważa się dziś obieranie ziemniaków w galerii, to ja dziękuję, wolę być outsiderem i nie mieć z tym nic wspólnego. Dzisiejszą sztukę zaanektowała niewielka grupa ludzi, aroganckich technokratów, narzucających gusty i systemy wartości, dla których jedynym celem jest zysk. Wszystko jest na sprzedaż: duch, ciało. Bez zahamowań. A karty rozdają marszandzi. Z uporem lansują się te wszystkie „post": postmodernizm, postkonceptualizm, postbeuysa, postduchampa. Sztukę odcinającą się od emocji i prawdziwych przeżyć, od naszych wspólnych korzeni. Wchodzę do muzeum i nic nie rozumiem z tego, co widzę. Jakieś wiszące sznurki, rozrzucone cegły, kupa na prześcieradle.
(wywiad Piotra Sarzyńskiego z Igorem Mitorajem, Polityka, 6.10.2014 r.)

KONTAKT

Wyślij wiadomość, jeśli masz ciekawą informację i chcesz się nią z nami podzielić...

Dalej »